Start / meta: Kórnik, pl. Niepodległości

Długość: 50 km.

Stosunek teren / asfalt: 71 % (36 km / 14 km).

Stopień trudności: średni

Zaletą gravela, i to ogromną, by tak rzec, jest całkowita swoboda. Zwłaszcza… w układaniu trasy. Oczywiście wszędzie się takim rowerem dojechać nie da, jakiś totalnie zabłocony czy zapiaszczony offroad pokona nawet najbardziej wytopioną łydę… ale, bądźmy szczerzy – jeśli masz dość kręcenia wokół komina ciągle tych samych kółek po asfalcie, to taki rower został stworzony dla Ciebie właśnie. Wystarczy zjechać z utartego szlaku, a… kto wie, dokąd Cię droga zaprowadzi. 

Trasa pod dość wymownie brzmiącą nazwą „Fifty” to klasyczny ofroadowy szwendacz, zaliczający szereg lokalnych ścieżek wokół Kórnika. Prowadzi z kórnickiego rynku, a ściślej z Placu Niepodległości w kierunku Trzebisławek (wyjazd z miasta to jeden z dłuższych asfaltowych kawałków trasy), a potem zawraca w stronę Jeziora Bnińskiego. Po drodze trzeba dwuktonie przeciąć DK11 (aczkolwiek raz wiaduktem, a raz… dość ruchliwym skrzyżowaniem, gdzie auta powinny zwalniać do 60 km/h, ale nie zwalniają), wjechać na chwilę do Biernatek, a potem już chuzia przez Winną i Bożydar do Jezior. Naprzemiennie jest asfaltowo i gruntowo. Aż wjedziemy w lasy między Zaniemyślem a Bninem.

„Jesienno – wiosenny trip” byłby jednak zbyt łatwy, gdyby skupiał się jedynie na różnicowaniu odcinków typowo gravelowych z szosowymi. I tak, po ulewnych deszczach, jest całkiem możliwe, że natkniecie się na mocno zabłocony kawałek trasy. Zwłaszcza przed Trzebisławkami, na odcinku Alei Drzew, będącej pomnikiem przyrody, lubo też gdzieś między polami, w drodze do Jezior Wielkich. Latem, w okresie suszy można się natknąć na pokaźnej wielkości piachy, zwłaszcza na odcinku polnym przed Biernatkami i kawałeczek za tą wioską, ale i też na tuż przed samym Bninem. 

Na szczęście tych zapiaszczonych nawierzchni nie ma zbyt wiele… ot, mniej więcej 3-4 odcinki po kilkanaście metrów. Da się je, w razie naprawdę dużej suszy, objechać, ale… warto próbować się z nimi zmierzyć. Większość trasy przypada jednak na nawierzchnię zdecydowanie przyjazną gravelowi, takiej, jak urokliwy fragment ścieżki nad Jeziorem Kórnickim. Wjeżdżamy na nią od strony Bnina, wyjeżdżamy ul. Leśną na Błoniach. Potem droga na Mościenicę, wjazd do Borówca i przed wiaduktem skręcamy w las, na szybką „Zydroniówkę” (skąd taka nazwa… będzie okazja jeszcze kiedyś opowiedzieć etymologię słowa), która kończy się w pobliżu ronda w Borówcu. Przeskok mostem nad S11 (po raz 3 na tej trasie) do Robakowa i przez las, szeroką szutrową autostradą dojeżdżamy do Dziećmierowa. Można stąd pojechać bezpośrednio w kierunku Kórnika, a można….lekko nadłożyć drogi i dotrzeć tam przez Szczodrzykowo i Runowo, drogami gruntowymi o całkiem dobrej nawierzchni. 

Całość trasy… nie jest zatem specjalnie wymagająca, choć… ryzyko wystąpienia słabszej nawierzchni jest, zwłaszcza w miesiącach letnich i suchych – spore. Link do trasy poniżej. Miłej jazdy.