Start / meta: Kórnik, Pl. Niepodległości.

Długość: 65 km.

Stosunek: teren / asfalt: 77% (50 km / 15 km).

Stopień trudności: średni (a po opadach – wysoki).

Widok na Wartę i kościółek w Rogalinku

Jedna z dłuższych tras gravelowych “wokół komina”. 65 kilometrowy dystans, który w razie potrzeby można skrócić, a można też sobie wydłużyć… wszystko zależy od woli i warunków na trasie. Start, to tradycyjnie już kórnicki rynek, czyli… Plac Niepodległości. Wyjazd z miasta mało ruchliwymi uliczkami, dopiero ostatnie kilkaset metrów, tuż przy stacji Orlen to bardziej ruchliwa droga (ul. Średzka), z której zresztą zaraz zjedziemy za wiaduktem nad S11 i aleją kasztanowców pojedziemy w kierunku… Kromolic. Większość tego odcinka biegnie dobrej jakości drogą gruntową, tuż przed torami kolejowymi zaś wyjeżdżamy na asfalt i zjedziemy z niego po niespełna 2 km, za wspomnianymi Kromolicami. Trasa w stronę Zimina jest już niestety bardziej podatna na nadmiar wilgoci… po opadach deszczu trzeba się liczyć, że ubłocimy sobie lekko rower. Lekko, bo to krótki odcinek i zaraz znowu ślad wyprowadzi nas na asfalt, którym dojedziemy do Śródki (ale nie tej poznańskiej, z rondem ;). Przecinamy DW 434 i przez Dachową, Szczodrzykowo i Dziećmierowo docieramy w borówieckie lasy. Znowu “przeskok” nad S11 (tym razem kładką) i już można mknąć w kierunku Szczytnik. Dwukrotnie przecinamy rzeczkę Kopla i wjeżdżamy do Kamionek.

Kopla

Z Kamionek trasa prowadzi do Daszewic Doliną Głuszynki. Gdy wody rzeczki opadną (a latem bardzo często tak bywa), można przeprawić się na drugą stronę rzeki dwoma brodami. Póki jednak wody nie ubędzie – odradzamy. W Daszewicach przecinamy szosę Kamionki – Wiry i … przez Kubalin, trochę polnymi dogami, a trochę dziurawym asfaltem docieramy do Rogalinka. Szybciutko zjeżdżamy z DW 431, wjeżdżamy na wały powodziowe i zawracamy w kierunku Rogalina i Kórnika. Teraz zaczyna się najcięższy odcinek trasy.

Bród na Głuszynce

Łęgi nadwarciańskie, zwłaszcza, gdy jest mokro – potrafią dać w kość. Sporo podmokłych terenów przyjdzie Wam pokonać na odcinku około 10 km (bo od Rogalinka do Mieczewa włącznie, ale nie psujmy sobie zabawy). Zatem.. najpierw na wałach czeka na rowerzystów trochę piachu (ano niestety, ktoś wpadł na taki dziwny pomysł i wysypał na szczycie wału piasek, który nawet w deszczowych okresach potrafi mocno uprzykrzyć jazdę na rowerze), a typowo podmokłe ścieżki zaprowadzą Was do Rogalina. 

A właśnie: Rogalin… trasa została tak wytyczona, by ominąć pałac, bo trzeba pamiętać, że po parku na rowerach jeździć nie wolno. Gdyby jednak ktoś chciał bardzo wypić kawę w przypałacowej kawiarni… trzeba jechać w kierunku dębów, a potem grzecznie przeprowadzić rower przez park. I następnie, tu za bramą i kamiennym mostem, skręcić w prawo i wrócić na ślad. Który powiedzie w kierunku Mieczewa. Zanim jednak doń dotrzemy, w Świątnikach wyjeżdżamy na asfalt i za wsią, przy szlabanie znowu kierujemy się przez las. Klucząc leśnymi duktami omijamy wspomniane Mieczewo (droga wiedzie pomiędzy padokami mieczewskiej stadniny i ostatecznie wyprowadzi Was na świetną, szutrową trasę do Radzewa), skręcamy w stronę wsi Bielawy, a potem przez Czołowo i Bnin docieramy do tej części Kórnika, którą potocznie nazywa się Zwierzyńcem. Kiedyś to były lasy łowieckie hr. Zamoyskich i Działyńskich, dziś… to mekka spacerowiczów, biegaczy i… rowerzystów. Właśnie ścieżką nad jeziorem (zwaną Ścieżką Zdrowia) szlak wyprowadzi Was na kórnickie Błonia (i ośrodek OSiR), a stąd już tylko kawałek i … koniec wycieczki. 

Tradycyjna odrobina statystyk nawierzchniowych

I link trasy 🙂 Miłej jazdy.